Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    RPA, Botswana, Zimbabwe, Mozambik 2016    Na granicę
Zwiń mapę
2016
23
gru

Na granicę

 
Zimbabwe
Zimbabwe, Mutare
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12062 km
 
Kolejna noc bez deszczu za nami. Rano odwiedziły nas pieski, więc konsekwentnie ugotowalismy im paczkę makaronu. Pochłonęły śniadanie w jedną chwilę. Muszą radzić sobie już same, może spotkają jeszcze dobrych ludzi którzy będa chcieli je nakarmić, taką mamy nadzieję.
Ruszyliśmy do Mutare. Uznaliśmy, że na mapie mamy ładny skrót więc skorzystamy z tej drogi. Jak to zwykle bywa skrót był dobry w kilometrach, ale niekoniecznie w czasie. Ale droga była bardzo malownicza i wynagrodziła nam wszystko. Widzieliśmy wielką tamę, piękne górskie widoki, dziesiątki chatek na wzgórzach, pola uprawne...
Po drodze minęliśmy 8 posterunków policji. Na jednym zatrzymali nas, ale bardziej z nudy i aby pogadać. Pytali się o broń to pokazaliśmy im siekierę którą tutaj kupiliśmy. Ale mieli ubaw. Była miła i wesoła rozmowa, co ważne nie chcieli znaleźć na nas paragrafu...
Droga była całkiem dobrej jakości, ale co chwilę jakaś krowa czy osiołek samobójca pchał się na asfalt. Tutaj podczas jazdy trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Mutare to trzecie co do wielkości miasto w Zimbabwe. Na ulicach chaos kontrolowany, jest dość tłoczno. Wszędzie pełno ludzi i zwierząt, każdy coś robi, gdzieś idzie. Zajechalismy na kemping miejski, na którym mieliśmy zostać na noc. Źle jednak czuliśmy się w tym miejscu, była tam energia która nie wzbudzała naszego zaufania. Miejsce wyglądało na opuszczone, było dostępne dla każdego z zewnątrz. Kręcił się tam jakiś mężczyzna, ale nie wiemy czy tam pracował czy liczył na pieniądze od nas. Jak kręcił się jeden, to mogło kręcić się wieczorem kilku. Wróciliśmy w stronę miasta w poszukiwaniu innego noclegu. Udało nam się go znaleźć za 15$ za nas, na terenie jednej lodży. Teren był ogrodzony, a parking z ochroną. W restauracji zjedlismy nawet obiad - sadza ( rodzaj popularnej tutaj kaszy ) z kawałkiem mięsa. Cena za nas to 2$, więc tanio.
Nawet nie chciało nam się iść na miasto. Pod wieczór zaczął padać deszcz, więc schowaliśmy się w namiocie.
Jutro przekraczamy granicę z Mozambikiem, musimy rano wstać, bo wieść gminna niesie że są wielogodzinne kolejki.
Zimbabwe w kilku słowach... Ceny dużo wyższe niż w Botswanie (dotyczy też paliwa - 1,2$ litr ON), kempingi mocno zniszczone, stara infrastruktura i brak inwestycji, policja zatruwa życie wszystkim kierowcom ( białym i czarnym), lepsze (co nie znaczy dobre) oznaczenia szlaków w Parkach i chyba jedyny kraj w tym rejonie gdzie alkohol można kupić w każdym sklepie i nie ma zakazu sprzedaży w niedzielę, drogi są średniej jakości z wielkimi dziurami ( pobierane są opłaty drogowe na bramkach 2$ za samochód), bardzo ładne widoki, dużo zieleni i rzek, mało zwierząt w Hwange Park, bardzo ubogie społeczeństwo (szczególnie na prowincji), bardzo życzliwi ludzie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 32% świata (64 państwa)
Zasoby: 494 wpisy494 1089 komentarzy1089 3217 zdjęć3217 13 plików multimedialnych13
 
Nasze podróżewięcej
 
30.11.2015 - 14.01.2016
 
 
16.10.2014 - 01.12.2014