Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    Mołdawia, Naddniestrze, Ukraina 2017    Bez logiki
Zwiń mapę
2017
08
kwi

Bez logiki

 
Mołdawia
Mołdawia, Kiszyniów
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 585 km
 
Wczoraj postanowiliśmy, że wrócimy do Odessy aby tam złapać marszrutkę do Kiszyniowa. Nawet nasz Gospodarz mówił że jest to lepsze dla nas rozwiązanie. Niestety w nocy "skończył się" prąd więc rano było nieco zimno, ciemno, ale wciąż z widokiem na morze. Marszrutka sprawnie dowiozła nas do Odessy. Już mieliśmy kupować bilety w kasie do Kiszyniowa, kiedy podszedł do nas jakiś pan z propozycją że jedzie do Kiszyniowa samochodem i zbiera ludzi na podróż. Było trochę drożej ale miało być dużo szybciej. Uznaliśmy że zaryzykujemy. W rezultacie czekaliśmy godzinę na komplet, którego nie udało się zebrać. Pasażerów było czterech i kierowca. Na granicy okazało się że nie mamy karteczki z wyjazdu z Mołdawii ( pieczątki nie dają, bo nie uznają tej granicy z republiką Naddniestrzanska) a mamy pieczątki z wjazdu i wyjazdu z Ukrainy. Lepiej było ominąć Republikę i jechać bezpośrednio do Mołdawii, ale teraz to już za późno... My znowu myśleliśmy że przecież w systemie nie ma informacji że wyjechaliśmy z Mołdawii. A tu się okazuje, że mogą nas nie wpuścić pogranicznicy z Naddniestrza.. Trochę to wszystko skomplikowane. Ale tak tu jest. Przejeżdżamy przez kraj którego nie ma, a jest.... Chłopak który jechał z nami dawał łapówkę Ukraińcom, my musieliśmy dać tym z Republiki po 20 $ za paszport. Nie pytajcie: jak to? Tu logiczne myślenie nie zawsze daje odpowiedzi na nurtujące nas pytania... Reszta na granicy poszła sprawnie. W Tyraspolu przesiedzielismy się do innego auta, na granicy z Mołdawią sami zgłosiliśmy się do pewnego baraku na poboczu z prośbą o rejestrację że wjechalismy do Mołdawii ( choć nie mamy pieczatki że wyjechaliśmy!!! Oczywiście nikt wcześniej nie powiedział nam że powinniśmy wziąć taka karteczkę przy wyjeździe).
Najprostsza rada to jeśli chcesz odwiedzić Naddniestrze to rób to z Mołdawii i wróć, lub z Ukrainy i wróć tam. Nasz sposób też jest do zrobienia ale wymaga pewnej wiedzy...
I wreszcie dojechaliśmy do Kiszyniowa. Zameldowaliśmy się w naszej kwaterze i poszliśmy na rynek. Mamy tylko podręczne bagaże więc nie możemy sobie pozwolić na zbyt duże szaleństwo, ale... suszone śliwki kupiliśmy, duużo śliwek i chałwę. Ser i kiszone zielone pomidory zjemy na śniadanie. Poszliśmy jeszcze na kolację do La Placinte, zjedliśmy regionalne dania i ciekawy deser: suszone śliwki nadziewane orzechami w sosie śmietanowym z nutą wanilii. Palce lizać!! Późnym wieczorem wróciliśmy do pokoju. Jesteśmy dziś zmęczeni drogą, emocjami, pogodą... Dużo było tych nieprzewidzianych atrakcji. Oby tylko jutro karteczka wystarczyła na lotnisku aby spokojnie wyjechać z Mołdawii.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Mirka66
Mirka66 - 2017-04-09 08:30
Z tym przedostaniem się do Naddniestrza to jest istny cyrk.Tez mieliśmy przygody z których teraz się śmiejemy ale wtedy nie było to dla nas śmieszne. W końcu jednak zrezygnowalismy że względu na małe dziecko które było z nami.
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 38.5% świata (77 państw)
Zasoby: 620 wpisów620 1290 komentarzy1290 4344 zdjęcia4344 14 plików multimedialnych14
 
Nasze podróżewięcej
02.11.2019 - 29.11.2019
 
 
11.12.2018 - 30.01.2019
 
 
31.10.2017 - 15.12.2017