Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    Chile, Argentyna, Urugwaj 2017    Przylądek Horn
Zwiń mapę
2017
14
lis

Przylądek Horn

 
Chile
Chile, Cape Horn
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 17503 km
 
Do końca nie wiedzieliśmy czy uda nam się zawitać i postawić stopę na Przylądku Horn. Wszystko miało zależeć od pogody, stanu morza i od kapitana. Po 6 rano ogłoszono, że będziemy mogli dopłynąć na Przylądek. Dziś pobudka była o 6 rano. Wszyscy byli szczerze podekscytowani... Niebo było w kolorze ołowiu, ale nie wiało i nie padało. Wszyscy czekali w kolejce do Zodiaków aby przepłynąć na brzeg. Potem powitanie przez latarnika w galowym mundurze, ponad 100 stopni do pokonania, i jesteśmy! Tak naprawdę Przylądek to wyspa, ale kiedy został odkryty myślano że jest to stały ląd. Horn został odkryty w 1616 roku przez dwójkę Holendrów. Wokół niego zatopione są setki statków którym nie udało się dopłynąć do celu. Przylądek Horn to taki Mount Everest dla żeglarzy... Pogoda jest tu bardzo zmienna, zazwyczaj bardzo nieprzychylna. W chwili obecnej na wyspie jest Park, mieszka tu latarnik z rodziną, jest stacja meteorologiczna, mała kaplica, pomnik.. wyspa jest bardzo mała, nie ma na niej ani jednego drzewa tylko trawy, krzaki.... A dalej na południe nie ma już nic, tylko prawie 1000 km dalej jest Antarktyda. Na wyspie spędziliśmy prawie 2 godziny, porobiliśmy zdjęcia, weszliśmy do latarni, kaplicy. Po powrocie na pokład zjedliśmy śniadanie, które było najbardziej na południe zjedzonym posiłkiem w naszym życiu. Pamiętam jak byłam dzieckiem i uczyłam się na geografii o Przylądku Horn, wydawało mi się że to nieosiągalnym końcem świata, a dziś tu byłam z Adrianem.
Po obiedzie popłynęliśmy do zatoki Wulaya. To miejsce w którym żyli Indianie Yamana. Wybraliśmy się z przewodnikiem na marsz na pobliskie wzgórza. Oprócz poznania historii tego miejsca, udało się spalić trochę kalorii.. Potem jeszcze wizyta w starej stacji wojskowej, w której teraz jest muzeum poświęcone indianom. Oczywiście na koniec gorąca czekolada - dla koneserów z whisky- i powrót na Australis. Po południu w jednym z barów zasiedlismy z naszymi znajomymi "od stolika" i tak mijały godziny do obfitej kolacji, potem znowu rozmowy. Późnym wieczorem odbyła się aukcja mapy nawigacyjnej z tego rejsu. Wylicytował ją jakiś bogaty pan z Francji za 3000 $. Na koniec był jeszcze toast za udany i szczęśliwy rejs, za pobyt na Przylądku Horn, a potem długie rozmowy do nocy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (13)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
genek
genek - 2017-11-15 22:56
Wow!!!
 
zielonagora
zielonagora - 2017-11-15 23:21
WOW..!!!
 
Fasolka
Fasolka - 2017-11-16 08:44
Rewelacja
 
Dzięcioł
Dzięcioł - 2017-11-18 07:44
Tu się wzruszyłam.
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 38.5% świata (77 państw)
Zasoby: 622 wpisy622 1290 komentarzy1290 4344 zdjęcia4344 14 plików multimedialnych14
 
Nasze podróżewięcej
02.11.2019 - 01.12.2019
 
 
11.12.2018 - 30.01.2019
 
 
31.10.2017 - 15.12.2017