Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    Etiopia, Dżibuti 2009    Ciezki poranek
Zwiń mapę
2009
03
lis

Ciezki poranek

 
Etiopia
Etiopia, Dessie
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8302 km
 
Pobuda o 4 rano, w srodku nocy. szybkie pakowanie i w swietle ksiezyca ruszylismy w strone dworca. Po drodze mijalismy juz wielu ludzi, ktorzy szli do pracy w pole, albo w innym celu, by zdazyc przed upalem.
Pod brama dworca czekal juz niezly tlumek, m.in. chlopacy, ktorzy zajmuja lepsze miejsca w autobusach, pakuja bagaze na dach i to wszytko za pieniadze.Generalnie byli niemili, opryskliwi i mieli nas na celowniku, w grupie zawsze wzrasya moc pyskowania.
Po 5 otworzyli brame dworca, wszyscy biegiem ruszyli do autobusu, brakowalo tylko okrzyku "hurrrrraaaa" jak w radzieckich filmach wojennych:) ale w tym momencie to wcale nie bylo smieszne. Dobre miejsce, to miejsce z przodu autobusu, bo mniej trzesie. Wczoraj pan od biletow zapisal nam numery miejsc, ale chlopacy nie chcieli tego wziac pod uwage, Adrian na szczescie sam zajal dobre miejsce i obeszlo sie bez placenia. Chlopacy zaczeli sie do nas rzucac o zaplate za wrzucenie bagazy na dach, za 50br, wysmialismy ich, Adrian znowu mono negocjowal i stanelo na 10br za 2 plecaki. Ja rozumiem, ze to jest ich sposob zarabiania, ale dlaczego mamy placic 700% drozej niz lokalesi? Jasne, ze jakby sie uparli, to musielibysmy sie ugiac,ale walczylismy i zwyciezylismy, taki ciezki byl poranek.
Odjechalismy przed 6 rano. Droga byla dluga i kreta, asfalt pojawial sie i znikal(choc bardziej znikal:)Wiekszosc ludzi wymiotowala w autobusie,my sie uchowalismy,ale grozila nam reakcja lancuchowa w t6ym temacie. Na szczescie pan od biletow rozdawal woreczki, duzo woreczkow, a one zapelnialy sie szybko, bardzo szybko.Siedzenia w autobusie sa w 2 rzedach, po 2 i 3 osoby, do nas nikt nie chcial sie dosiasc, nie wiemy czemu:)
Po 9 godz, z mala przerwa dojechalismy do Dessie. Tylki bolaly jak cholera, wytrzaslo nas na calego, zmeczylismy sie samym siedzeniem jak cholera.
Dessie to duze miasteczko, ale bardzo rozkopane. Poruszanie sie po nim grozi wywrotka lub skreceniem nogi. Moja juz sie skrecial w Lalibeli i nadal nie jest do konca sprawna, wiec trudno mi sie poruszac po wrtepach (pamiatka z podrozy, takiej jeszcze nie przywiozlam w swojej karierze:). Nie zjedlismy obiadu, bo nie bylo nic innego niz yndzera, a my ostatnio rewolucjonisci jestesmy, wiec jemy ryz, nie wymienilismy kasy, bo bank zamkneli nam przed samym nosem o 16, za to zainwestowalismy kolejne 10 br w kolejnego mojego sandala.Pan chcial za naprawe od nas 1bira, ale tak byl zaangazowany w pomoc ze nie mielismy sumienia tyle mu zaplacic, dalismy 10 br, wywolalo to tak wielka radosc, ze nie potrafie tego opisac i bylo to szczere i spontaniczne, poruszylo mnie to bardzo.
Lekko zdesperowani i glodni zaszlismy do cukierni w poszukiwaniu chleba. zamowilismy 2 ciaska (bo nic innego nie bylo). Uwaga! w etiopii ciastka wygladaja lepiej niz smakuja! Przekonalismy sie o tym bolesnie kolejny raz.Za to kawa byla wysmienita....Dessie to nie jest zaglebie turystyczne, wiec biale twarze wzbudzaja pewna sensacje i wywoluja emocje. I taka to sensacja bylismy w tej kawiarni. Wszyscy patrzyli na nas jak jemy, co jemy (przydala by sie lekcj stylu pani Kwasniewskiej o jedzeniu bez). nawet pani z zaplecza ledwo miescila sie w okienku, ale zagladala na nas, nie mowie o kolejnych 13 osobach, kelnerkach, kasjerce...bezcenne. Mozna poczuc sie jak gwiazda filmowa, pod obstrzalem paparazzi:)
Na obiad zjedlismy konserwe, z dokupionym chlebkiem. Trzeba isc wstac, bo jutro znowu wstajemy przed kogutem:(
Nie byl dzis mily poranek na dworcu, bo mafia chciala nam utrzec nosa, a my nie chceilismy sie dac, te podniesione glosy, krzyki- nic milego, kiedy sie jest w obcym kraju. Ale pozniej, jak jechalismy, dzien budzil sie,i widzielismy pierwsze promienie slonca i widoki ktore zachwycaly, gory, wioski o brzasku. Etiopie mozna pokochac a za chwile znienawidzic, tyle roznorodnych emocji dostarcza ten kraj, tak jak dzisiaj, rano.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
jarekja
jarekja - 2010-02-24 14:32
Co do dessie to faktycznie dworzec straszny a miasto jeszcze goresze. A co do oplate za bagaz, to jest na to lepszy sposob, samemu sie wdrapujesz na autobus i samemu mocujesz! polecam :) i wtedy nic nie placisz :) A co do Cen faranji to mam najskuteczniejszy patent, jak juz znam cene lokalna a ktos mi w zye oczy probuje naciagnac to sie pytam takiego delikwent jakiej jest wiary? I i w jego wierze praktykuje sie oszustwa? Tak zalatwilem cwaniaka z konso zaczeli od 150 birr za bilet do Moyale, juz ustalilem cene na 100 ale sympatyczna staruszka obok mnie nie znajaca slowa po angielsku pokazala na palcach ze najwyzej 70 birr powinienem zaplkacic) Tyle tez zaplacilem :)
 
przedsiebie
przedsiebie - 2010-02-24 17:26
Z bagażami tak też uczynilismy kolejnego dnia:)
A jeśli chodzi o targowanie, to czasami już siły na to brak... Takie są uroki Afryki:)
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 37.5% świata (75 państw)
Zasoby: 595 wpisów595 1249 komentarzy1249 4056 zdjęć4056 14 plików multimedialnych14
 
Nasze podróżewięcej
11.12.2018 - 30.01.2019
 
 
31.10.2017 - 15.12.2017
 
 
02.04.2017 - 09.04.2017