Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    RPA, Botswana, Zimbabwe, Mozambik 2016    Na północ
Zwiń mapę
2016
09
gru

Na północ

 
Botswana
Botswana, El fari camp
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10212 km
 
Trafiliśmy na bardzo deszczową porę ponieważ niemal codziennie pada deszcz. Na szczęście jakoś specjalnie nie miesza nam to naszych planów, bo pada głównie w nocy. Rytm życia wyznacza nam słońce. Wstajemy wcześnie rano (stosunkowo jak na urlop), aby mieć dłuższy dzień, znaleźć nocleg przed zachodem i jakoś się obrobić. Generalnie śpimy poza miastami, osadami ludzkimi, więc często nie ma prądu, czy choćby oświetlenia. Lepiej się czujemy jak wszystko stoi na swoim miejscu przed zmrokiem. Szybko robi się naprawdę ciemno. Jeśli nie jest zachmurzone niebo i jest Księżyc to pomaga w życiu, bo jest od niego blask. W ostatnie kilka nocy światło księżyca było tak mocne, że robiliśmy w nocy cienie... Tu miasto "nie zabija" światła księżyca.
Droga dziś minęła całkiem spokojnie. Na zachodzie nie ma dużo wiosek, więc jazda jest prawie komfortowa. A że prawie czyni różnicę, to droga jednak nie jest idealna, bo na poboczu pasą się krowy, konie, owce, kozy i osiołki. Te ostatnie, uparte jak cholera, bardzo lubią stać na środku drogi i nie lubią zmieniać swojej pozycji. Nie wiemy do kogo należą te zwierzęta i czy w ogole mają właścicieli. Nikt ich nie pilnuje. Na poboczu często widzimy potrącone, martwe zwierzęta. Sama jakość głównej drogi jest naprawdę bardzo dobra, bo jest ona asfaltowa i bez dziur. Ruch samochodowy jest mały, więc udaje nam się dość szybko ( jak na Afrykę) pokonywać odległości na tym odcinku. Każda boczna droga jest już szutrowa czy polna, mniej lub bardziej utwardzana.
Późnym popołudniem dotarlismy na farmę, gdzie mieliśmy nocleg (El fari -67 km na północ od Ghanzi). Przyzwoite warunki, dużo miejsca, w środku buszu.
Generalnie z noclegami jest trochę zamieszania, bo nie ma dużego wyboru. W mniej uczęszczanych obszarach trzeba dobrze planować podróż, aby nie rozbijać się na dziko. Nie jest to zabronione, ale jak nie musimy to wolimy spać na campingach. Sama jakość oferowanych usług jeśli chodzi o noclegi jest o wiele niższa niż w RPA. Nie liczymy na jakieś specjalne wygody, dobrze jest jak nam się po prostu podoba :)
Dziś, jak to w buszu, obowiązkowo palimy o zmroku ognisko, a potem jeszcze na kolację przyrządzamy steka. Na steka i na nas miały ochotę również mrówki, które dały nam się we znaki. :). Mięso udało nam się kupić w Spar, w Ghanzi. Ceny są często podobne do RPA, ale generalnie jest drożej, np. wino jest 3x droższe. Tańsza, o dziwo, jest natomiast ropa.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Kalina
Kalina - 2016-12-18 22:50
Oj wspaniałe steki!! Afryka też, ale te mięcho.....
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 33% świata (66 państw)
Zasoby: 505 wpisów505 1103 komentarze1103 3281 zdjęć3281 13 plików multimedialnych13
 
Nasze podróżewięcej
02.04.2017 - 09.04.2017
 
 
 
30.11.2015 - 14.01.2016