Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    RPA, Botswana, Zimbabwe, Mozambik 2016    Lew
Zwiń mapę
2016
15
gru

Lew

 
Botswana
Botswana, Kasane
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10925 km
 
Całe stado pawianów powitało nas kiedy rano wyszliśmy z namiotu. Nie wiem kto był bardziej ciekawski, my czy one. Jak nie dokuczają ludziom to są naprawdę bardzo pocieszne i śmieszne w swoich zachowaniach. Po tym jak tylko zapakowaliśmy się do drogi zaczął padać deszcz. Muszę przyznać że mało przyjemne jest robienie zdjęć, jak leje się na aparat i do samochodu. Trochę żałuję tych nie zdobionych dobrze zdjęć... reszta jak dla mnie jest do przeżycia. Po ujechaniu około 500 m od naszego campu zobaczyliśmy trzy auta które stały przy drodze. Kiedy spotyka się pięć samochodów przez cały dzień to jest coś, a trzy w jednym miejscu... To musiało być Coś Podjechaliśmy tam i zobaczyliśmy lwicę która ciągnęła martwego bawoła w krzaki. Widok niesamowity, smutny i przejmujący zarazem. Ciągle dotykamy dzikiej przyrody i musimy o tym pamiętać. Właśnie z bliska zobaczyliśmy jakie bezlitosne są prawa natury. Pierwszy raz jesteśmy tak blisko lwa, dosłownie parę metrów. Lwica jest piękna, wielka i bardzo zmęczona. Po dłuższej chwili poszła w krzaki, a za nią niewidoczne dotąd małe lwiątko... To wszystko było bardzo poruszające. To niesamowita niespodzianka w ten deszczowy dzień. Gdybyśmy pojawili się w tym miejscu przysłowiowe pięć minut później, już nic byśmy nie zobaczyli. Na tym polega szczęście na safari.
Kolejne kilka godzin jeździliśmy po Parku. Widzieliśmy setki antylop, orły, jastrzębie, szakale, hipopotamy, guźce... Dziś był naprawdę udany dzień.
Dojechalismy do Kasane. Znaleźliśmy nocleg i wróciliśmy do miasta aby "wyprodukować" tablicę rejestracyjną. Okazało się, że w punkcie poligraficznym można zrobić tablicę na plastikowej podstawie. Zaskakujące, ale lepsze to niż malowanie na kartonie czy kawałku blachy. Godzinę zajęło chłopakowi nim wyprodukował nam naszą tablicę, a tylko dlatego tak długo to trwało bo w RPA mają inną czcionkę... Potem w sklepie z częściami samochodowymi kupilismy nawet uchwyt i jesteśmy teraz nieco spokojniejsi. Mamy do przekroczenia kilka granic i nie wiemy jak bardzo mogą chcieć się do nas czepiać. Taka tablica większa jest od etui od paszportu:), więc lepiej dmuchać na zimne.. Zrobiliśmy też większe zakupy spożywcze aby uzupełnić zapasy przed przekroczeniem granicy. Wieczorem tradycyjnie już (jak nie pada), zrobiliśmy ognisko, a na kolację steka. Gdzieś w okolicach przewala się burza, u nas na szczęście na razie nie pada, ale nie wiemy co przyniesie noc...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
Fasolka
Fasolka - 2016-12-16 11:43
Witajcie kochani,czy drzewo na ognisko macie w ramach oplat za nocleg na campie,czy sami organizujecie?p.sPoczytalam o miejscu gdzie byliscie Delta nieprawdopodobne!!! ja dzis Aniu jestem ostatni dzien nad morzem :) buzki
 
Toffikowa
Toffikowa - 2016-12-16 12:35
Kochani już trzy dni nie zaglądałam na bloga a tu takie atrakcje. Cieszę się że chociaż pogoda was nie oszczędza to rekompensuje wam możliwością spotkania większej ilości zwierząt.U nas życie toczy się swoim rytmem to znaczy trochę gorączkowo jak to przed świętami. Aniu udanych zdjęć życzę w domu wszystko dobrze :)
 
przedsiebie
przedsiebie - 2016-12-16 17:22
Fasolka drewno kupujemy, głównie od ludzi przy drodze. Cieszę się że poczytałas o Okavango. Ściskam Olu !
 
przedsiebie
przedsiebie - 2016-12-16 17:24
Toffikowa dziękuję bardzo. U nas codziennie jakieś niespodzianki. Jak nic się nie dzieje to popada ;-)
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 32% świata (64 państwa)
Zasoby: 494 wpisy494 1089 komentarzy1089 3217 zdjęć3217 13 plików multimedialnych13
 
Nasze podróżewięcej
 
30.11.2015 - 14.01.2016
 
 
16.10.2014 - 01.12.2014