Geoblog.pl    przedsiebie    Podróże    Iran, Oman, Kuwejt 2019    przez góry
Zwiń mapę
2019
10
lis

przez góry

 
Iran
Iran, Sanandaj
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 4846 km
 
Rano spacer po centrum i ruszamy w drogę na południe. Staraliśmy się dojechać na południową stronę jeziora, ale nie było to wcale takie proste. Z drogi widać już tylko słoną pustynię i nie wiem ile kilometrów trzeba przejść aby dostać sie do wody. Jak dla nas był to bardzo przygnębiający widok...
Dziś cały dzień zaplanowaliśmy na przejazd na południe. Musimy przyznać że stan dróg jest naprawdę dobry i bardzo często trafiają sie drogi po dwa pasy w jedna stronę. Jak natężenie ruchu jest trochę mniejsze, to naprawdę z przyjemnością można poruszać się po Iranie - a dystanse naprawdę sa bardzo duże.. Adrian poddaje się stylowi tutejszej jazdy i zaczynam się martwić jak się przestawi na ordnung w Polsce :-)
Jedyne co respektują miejscowi to: masakrycznie wysokie krawężniki do kolan- nie uda się na nich zaparkować, masakrycznie wysokie garby zwalniające- nie da się szybko przejechać, policja z radarem - nie wypada się nie zatrzymać jak już złapią. Wszystko jakoś działa, ale nie jest to wszystko dla przeciętnego europejczyka normalne :-)
Pod wieczór zajechaliśmy do Sanandaj. W mieście był straszny korek, ulice były pozamykane i mieliśmy mały problem, aby dojechać do centrum do hotelu. „Naszą” ulicą mogły jeździć tylko taxi a nie zwykłe samochody, wiec jak „na statek, służbowo” przepchaliśmy się do celu.
Wieczorny spacer po mieście, sok z granata i idziemy do hotelu.
Wjechaliśmy w rejony zamieszkane głównie przez Kurdów. Zmieniły sie stroje u ludzi. Nasze serca skradły męskie szarawary w wydaniu odświętnym, roboczym jak i w formie kombinezonu. Może jutro uda mi się zrobić jakieś fotki. U pań pojawiły się długie spódnice i inne chustki na głowie. Jeszcze parę słów o jedzeniu... Nikt tu z głodu nie umrze, ale zdecydowana większość to dania opierające się na mięsie. Dla wegetarian nie jest już tak prosto i musimy czasami nałazić się aby kupić coś dla mnie. Dziś po drodze, w jednej z górskich miejscowości kupiliśmy dizi- coś na kształt gulaszu w małym garnuszku- moździerzu. Należy odlać rosół do miseczki, a pozostałości (warzywa z jagnięciną ) ubić specjalnym tłuczkiem i potem jeść na przemian z rosołem. Podaje się do tego jeszcze cebulę, jogurt lub dough (rodzaj ajranu) i duuużo lokalnego chleba. Bardzo udziwniony jest sposób podania, ale danie samo w sobie bardzo dobre.
Mamy tu też aż cztery podstawowe rodzaje chleba: tradycyjny irański sangak, lawasz, taftun, barbari.
Iran to królestwo herbaty, wszyscy piją dużo, często i bez okazji. Czasami mamy problem aby kupić zwykłą kawę. Bez problemu za to można dostać rozpuszczalną. Na szczęście mamy swoją kawę i w razie głodu i potrzeby możemy sobie zrobić sami. Zapomnijcie o kawie rano przy śniadaniu! Nawet w lepszych hotelach nie jest to w standardzie. Tak więc uczymy się codziennie Iranu i smakujemy go!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Dzięcioł
Dzięcioł - 2019-11-11 07:54
Uwielbiam Państwa czytać! Za dowcip, spostrzegawczość i wiedzę. Amen!
 
przedsiebie
przedsiebie - 2019-11-24 18:37
Dzięcioł, uwielbiamy takie komentarze, amen :-*****
 
 
przedsiebie

Ania i Adrian
zwiedzili 38.5% świata (77 państw)
Zasoby: 620 wpisów620 1290 komentarzy1290 4344 zdjęcia4344 14 plików multimedialnych14
 
Nasze podróżewięcej
02.11.2019 - 29.11.2019
 
 
11.12.2018 - 30.01.2019
 
 
31.10.2017 - 15.12.2017